Czy znasz ten scenariusz?
Wychodzisz za chwilę.
Otwierasz szafę.
Wyciągasz pierwszą rzecz.
Nie.
Drugą.
Też nie.
Trzecia ląduje na łóżku.
Za chwilę obok niej leży kolejnych pięć.
Patrzysz na zegarek, zaczynasz się denerwować i wypowiadasz zdanie, które zna chyba większość kobiet:
„Ja naprawdę nie mam się w co ubrać!”
Tylko że…
masz.
Twoja szafa jest pełna.
Problemem często nie jest brak ubrań.
Problemem jest to, że kupujemy je bez klucza.
Bez świadomości, które kolory ze sobą współpracują.
Bez wiedzy, co naprawdę służy naszej urodzie.
Bez swojego zakupowego GPS-u.
A kiedy zaczynasz poznawać swoje kolory, wiele rzeczy nagle staje się prostszych.









